RSS
środa, 17 października 2012

Już jak byłam mała, a moja mama oglądała programy z anglią w tle... mówiłam jej - chcę tam mieszkać, bo tam cały czas pada. Później okazało się to ironią losu, ale nie o tym.

Nie mam pojęcia, skąd mi się ta miłość do ołowianego nieba i chłodu wzięła. W jakimś stopniu utożsamiam się z jesienią. Szarość i te ukryte kolory, pomarańczowe listki zroszone krystalizującymi kroplami deszczu. Nie czuję smutku. Śnieg jest coraz bliżej. A przecież właśnie dwa lata temu, mroźnym wieczorem przeżyłam pierwsze szczere uniesienie. 

Wyzbywam się złego, nie czuję się obco. Ten miesiąc będzie mój. ;)

15:10, dualistka
Link Komentarze (6) »
sobota, 13 października 2012

Wyszłam z autobusu zagryzając mocno zęby. Rozejrzałam się sprawdzając, czy nikt na mnie nie patrzy. Potem jeszcze raz. Stanęłam na krawężniku patrząc w lewo, potem w prawo i znowu w lewo. Skrzyżowałam nogi, poprawiłam włosy. Samochód, samochód… ciekawe, czy w którymś z mijających mnie wozów znajduje się ktoś znajomy. Jutro wejdę do sklepu, a za sobą usłyszę „och! Widziałam cię wczoraj!”. Cholerne samochody. Mimowolnie zatrzymałam wzrok na jednym z nich trochę dłużej. O wiele za długo. Gwałtownie się odwróciłam. Mam nadzieję, że nikt nie widział.
Poczułam, jak pocą mi się dłonie. Włożyłam je do kieszeni, potem wyjęłam. Drżały. Rozejrzałam się. Samochód z lewej przystanął, z prawej był jeszcze daleko, ale zamiast wejść na ulicę, spojrzałam w stronę najbliższego budynku. Patrzą na mnie, na pewno na mnie patrzą… zastanawiają się, czemu nie idę. Kątem oka dostrzegłam, jak ktoś przecina jezdnię, więc patrząc twardo przed siebie, wyleciałam wprost pod samochód. Nieważne, ważne że zdążyłam. Ciekawe, czy ktoś to widział. Oby nikt tego nie widział… 
Zaciskając drżące dłonie, podeszłam do murka. Nie rozglądaj się – komenderowałam samej sobie. Czułam się jak sparaliżowana. Pewnie wyglądasz jak wariatka! Poprawiłam włosy.
Usiadłam na murku i wbiłam wzrok w beton. Nie, nie patrz pod nogi. Podniosłam wzrok i zobaczyłam, jak ktoś wychodzi z budynku. Nie, nikt znajomy. Znów gwałtownie odwróciłam głowę w przeciwnym kierunku. Na chodniku ktoś stał, ciekawe czy palił papierosy… miałam ochotę na papierosa. Założyłam nogę na nogę. Nie, niewygodnie. Zdjęłam. Na pewno na mnie patrzą… poprawiłam włosy. Złapałam czyjś wzrok, by po chwili znów zwrócić się w stronę budynku. Spróbowałam z drugą nogą, też było mi niewygodnie. Zaczęłam delikatnie, ale nazbyt szybko, potupywać. Znerwicowana wariatka. Uspokój się!

Starłam niewidzialne pyłki ze spodni, z trudem opanowując bezpodstawne drżenie rąk.

23:38, dualistka
Link Komentarze (2) »
czwartek, 04 października 2012

Jeżeli lubimy oglądać lub czytać medialne wypociny - w porządku. To w końcu również jakaś forma rozrywki, ale mimo wszystko warto być świadomym i dawkować ilość informacji, które robią nam w głowach bałagan zakłócając koncentrację.

Przeludnienie. Bzdura. Rozejrzyjmy się wokół, jak wiele wolnej przestrzeni nas otacza.

Codziennie wycinane są ogromne przestrzenie lasów tropikalnych, mamy wyspy na których mieszkają marne setki/tysiące ludzi, mamy pustynie na których zmieściłaby się cała populacja. Jak można dać sobie wmówić, że jest nas za dużo na świecie? Nic podobnego. Jeszcze nie. A jeśli chodzi o głodowanie które można uznać za przyrost ludności: Wzrost produkcji żywności jest znacznie szybszy od wzrostu populacji, a tempo wzrostu populacji spadło. Tu nie chodzi o ilość ludzi, a o rząd który ma wyjebane na nasze rozłożenie i nieadekwatność cen w stosunku do zarobków (nie mówię tu tylko o Polsce).

Globalne ocieplenie. Temperatura nie podnosi się, przeciwnie: spada. Jakieś trzy lata temu hakerzy wykradli maile naukowców, którzy wymieniali się spostrzeżeniami na temat propagandy... W tym roku niezależni eksperci stwierdzili, że proces podwyższania się temperatury na Ziemi zachodzi cyklicznie, ale obecnie nic takiego nie obserwujemy. Zabawne, jeśli ktokolwiek słyszał o wyznaniu człowieka Obamy, który przyznał że jesteśmy zatruwani z powietrza (rzekomo są to eksperymenty przeciwko globalnemu ociepleniu; tak naprawdę nazywa się to ''chemtrails'', wystarczy wpisać w youtube i wszystko jasne) cząsteczkami baru, magnezu, aluminium, nano-włókien oraz innych substancji (odpowiedzialnych za pojawiające się w organizmach ludzi neurotoksyny. Przedostają się one do ludzkiej krwi i płuc, mogą prowadzić do wystąpienia stwardnienia rozsianego)... Niedługo po tym wyznaniu, na Antarktydzie znaleziono poparzone foki. Czyżby wdrażanie globalnego ocieplenia w życie?

Wrzesień 2001. O tym można by pisać i pisać, więc powiem tylko tyle: media dostały cynk o zamachu na wierzę i podały go w telewizji, zanim samolot uderzył w budynek. Dlaczego tak się stało? Pewnie dlatego, że terrorystą w tym przypadku był Bush. Wszystko zarzucono Osamie (możliwe że Osama był jego człowiekiem), by mieć powody do zaatakowania w poszukiwaniu ropy. Wspomnę jeszcze, że świadkowie tragedii twierdzili iż w budynku (między innymi w piwnicach) zostały podłożone ładunki wybuchowe. Eksperci przyznali, że budynek zawalał się zbyt szybko i inaczej niż można by było zakładać po uderzeniu samolotu.

Sopa, Acta, szczepionki, HAARP... to wszystko jest celem kontroli nad ludźmi, a media są maszyną ogłupiającą. O tych teoriach czytałam, oglądałam i wszystko zdaje się być potwierdzane zeznaniami świadków, opiniami naukowców i faktami które mamy przed nosem.  

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6